Dwie kobiety, dwa pokolenia, jedno śledztwo, które może je zniszczyć…
Zajrzyjmy do mieściny bez nazwy, otulonej… nie, przyduszonej deszczem. Tylko ostrożnie, na mokrym asfalcie łatwo się poślizgnąć. Komenda policji. Odrapane drzwi. Gabinet. Zajrzyjmy przez ramię tej cholernie dobrej prokurator, która się tu urządziła, zamiast pojechać do rejonowej. Tej zołzie. Akta sprawy, zdjęcia z miejsca zbrodni, materiał dowodowy… Też to widzicie? Łączycie kropki? Czujecie lekko zgniły zapach rozkładu? Może jeszcze nie. Może potrzeba nam innego spojrzenia. Komu by tu zaufać?...