Jest 2013 rok. Charles Lloyd zaprasza Billa Frisella na scenę Royce Hall w Los Angeles. To naturalny wybór, artyści od zawsze rozumieli się bez słów. „Nie musimy dużo ze sobą rozmawiać, muzyka załatwia wszystko” – tłumaczy Lloyd, komplementując przy tym Frisella jako „niespotykanie wrażliwego, o wspaniałej intuicji”. Wieczór w LA wkrótce dobiega końca, lecz tak naprawdę jest to dopiero początek. W głowie Lloyda rodzi się idea nowego albumu.
Choć Lloyd zastanawia się nad wydaniem materiału koncertowego, zmienia zdanie za namową swojej żony, Dorothy Darr, która skłania go do...