Herbert von Karajan, symbol dyrygentury lat powojennych, nagrał sześć ostatnich symfonii Mozarta jako spójny cykl dopiero w wrześniu 1970 roku – podczas sesji dla wytwórni EMI, nad którymi czuwał francuski producent Michel Glotz, bliski przyjaciel i współpracownik dyrygenta. Dzięki pracy inżyniera dźwięku, Wolfganga Gülicha, brzmienie berlińskich filharmoników zyskało tu subtelne odcienie: słyszymy charakterystyczną dla nich jedwabistą fakturę, cudownie otulającą i doskonałą, lecz tutaj jest ona bardziej świetlista, mniej mroczna i nieokiełznana niż w nagraniach dla DG. Jest to Mozart...