To baśń miejska w stylu disco śmietnisko, nadawana z niepokoju dziewczyny, która urodzona w roku 89 próbuje rezonować z wolnością i utrzymać się na powierzchni kapitalistycznej wody.
Tina, wróciła właśnie z planety Solarium. Nie pojechała tam metrem, nie odleciała statkiem kosmicznym, nie ruszyła się z miejsca. Zbyt była polska, żeby nie wpaść w króliczą norę. Poobijana, w końcu wróciła.
Na krążku znajdują się pamiątki z podróży: książeczka z pierwszej komunii, zbita lufka, gitara elektryczna, pastelowe majtki, kosmiczny pył...
Miał byś hajs, love i sława, a co...