Wrzucając codziennie do pustego grobu garść ziemi, jak to czynili średniowieczni mnisi, by nie zapomnieć, że wszystko się kończy, nadajemy życiu właściwą perspektywę.
Brunon i Pina. Ich wielka miłość nie miała prawa się wydarzyć. Miłość dziwolągów, bo oboje byli naznaczeni. On, odmieniec, nad którym ze zdumieniem pochylał się w dniu jego narodzin cały personel szpitala, ona żyjąca za szklanym murem ofiara brutalnej przemocy, której nadano szlachetne imię poobozowego syndromu. A jednak ta miłość się wydarzyła. Zaczęła się na podwórku w Warszawie w latach...