Gdybyś widział przerażoną młodą mamę, gdybyś wiedział, że przed nią jeszcze 20 trudnych tygodni ciąży, potem poród i. . . konanie straszliwie chorego synka, gdyby Twoi koledzy z pracy sugerowali Ci rozwiązanie, gdybyś jego odrzuceniem ryzykował utratę pracy, gdybyś przy tym miał pewność, że ani ani Twoja wiedza ani postawa nie uratują dziecku życia, - co byś uczynił na miejscu lekarza?- Przyjeżdżaj, z maluszkiem jest źle - brzmiały pierwsze słowa „pani Agnieszki" do męża, gdy okazało się, że 22-tygodniowy dzidziuś, którego nosiła pod sercem, jest chory. Sześć dni...