Pewnej nocy zadzwoniła do mnie mama. Płakała. Powiedziała, że mężczyzna, z którym mieszkała, jest pijany i znęca się nad nią psychicznie. Prawda była taka, że ten sam scenariusz powtarzał się od lat: mężczyzna pił, a pod wpływem alkoholu atakował ją, nie szczędząc jej niezwykle brutalnych słów.
Choć lata wcześniej odeszła od mojego ojca, by uciec przed przemocą domową, znów znalazła się w pułapce sytuacji, od której, jak sądziła, zdołała się wyzwolić. Ukrywała to przede mną, by mnie nie martwić, ale tamtej nocy miarka się przebrała. Powiedziałem jej, żeby odeszła...