Przez lata tworzył światy, w których to on decydował, kto przeżyje, a kto zniknie w mroku. Mistrz kryminałów, który potrafił jednym zdaniem zatrzymać czytelnikowi oddech .Aż pewnego dnia sam usłyszał wyrok, którego nie da się zrzucić na fikcję. Rak prostaty z licznymi przerzutami do kości.
Nie bohater z papieru, lecz on sam – człowiek z krwi, bólu i strachu – stał się centralną postacią najokrutniejszej historii, jaką życie mogło mu napisać. Gorączka przez kilkadziesiąt dni paliła ciało jak żar z pieca hutniczego. Kości bolały tak, jakby ktoś łamał je od...