Przed szesnastu laty córka Esther Woolfson uratowała pisklę gawrona. Kurczak, bo takie imię otrzymał ptak, wzbudził w autorce fascynację krukowatymi. Innymi zwierzętami interesowała się zawsze; w dzieciństwie miała pudle, króliki, żółwia, szczury, a gdy zamieszkała na północy Szkocji, w Aberdeen, rozpoczęła się jej przygoda z ptakami. Od znajomej babki męża dostała gołębie (dziś trzyma ich kilkadziesiąt), od sprzedawczyni w sklepie zoologicznym papugę rozellę (miała nieodwracalnie uszkodzone pióra), od znajomych południowoamerykańską konurę słoneczną (nie mogli wytrzymać jej...