Aby trafić na ławę oskarżonych i usłyszeć najcięższe zarzuty, wystarczy plotka lub zeznania wymuszone strachem. Aby wskazać winnego – presja, pośpiech i niekompetencja śledczych. Bo w procesach sądowych, wbrew powszechnym przekonaniom, nie trzeba żadnych dowodów. Gdy są, można je ukrywać, gdy nie ma – zastąpić choćby wizją jasnowidza. Przypomina to karykaturalny sądowy danse macabre z ludźmi, którzy wpadają w tryby bezdusznego systemu i otrzymują miano „diabłów”.
Seryjni zabójcy, mordercy na zlecenie, gwałciciele, a nawet kanibale. To właśnie ich broni...