Dylan nigdy nie był taki, jak inni chłopcy z domu dziecka. Nie szukał przyjaciół, nie tęsknił za rodziną, nie potrzebował bliskości. Wolał samotność, ciszę i dystans. Lubił też obserwować ludzi. Zwłaszcza, gdy działo im się coś złego.
Cierpienie innych rozbudzało w nim fascynację. Jako jedyne sprawiało, że jego serce zaczynało szybciej bić. Smutek, ból, niepewność – tylko one potrafiły wywołać uśmiech na kamiennym obliczu. I jeszcze ten numer populacyjny... Dlaczego jest taki krótki? Czy to na pewno nie pomyłka? I co oznacza słowo "pródotis", raz znikające, a raz znów...