Dawno temu, gdy modlitwy wznosiły się ku niebu, acz słyszane bywały i niżej, w krainie gór, mgieł tudzież cmentarnej ciszy, żyła dziewczyna o sercu gołębim. Alchemiczka, przez matkę nazwana Eleonorą. Żywot miała ciężki, aliści nigdy nań nie narzekała. Była pracowita, cicha i bogobojna.
Dnia pewnego na jej drodze stanął mężczyzna nieznajomy. W płaszczu ciemnym, z kapturem na głowie, dzierżył w dłoni kiść magii zaklętej. Przedstawił się dziewce jako posłaniec.
Niestety nie Tego tam, na górze, co pieczę nad wszystkim sprawuje. Posłańcem bowiem był grajka, który piekielną...