Andrzej Grabowski ma pecha. Żył sobie spokojnie życiem znanego aktora – a to teatr, a to "Pitbull", "Drogówka" czy "Świat wg Kiepskich", czasem stand up. Pewnego dnia wychodząc z domu, chciał wyprzedzić przechodzącego przed nim czarnego kota ale poślizgnął się o skórkę od banana i przeleciał pod drabiną. Od tamtej pory w jego życiu zaczęły się dziać zaskakujące rzeczy.
Spotkał Tomka Sierajewskiego, muzyka związanego z alternatywnym rockiem, który przez lata przewinął się przez zespoły o kultowym dziś statusie (Ahimsa, Elvis DeLuxe czy The Black Tapes). Mimo, że szanowany aktor i...