Opowieść o wczasach w PRL-u zaczyna się od nieufności. Tuż po wojnie urlop nie jest oczywistością, lecz propozycją, z którą "masy pracujące" trzeba dopiero zaznajomić. Państwo organizuje wypoczynek odgórnie – w sanatoriach, ośrodkach zakładowych, na koloniach – i tworzy system, który ma objąć miliony. W tej historii powracają konkretne miejsca: od uzdrowisk i górskich kurortów po nadmorskie ośrodki i leśne enklawy. Krynica, Ustka, Kudowa, Szczawnica i wiele, wiele innych – każde z nich staje się sceną podobnych doświadczeń.
Autor pokazuje dwie warstwy tego świata. Z jednej...