Wisława Szymborska w oczach przyjaciół, znajomych, współpracowników. Z ich wspomnień, czasem wcześniej niepublikowanych, z odprysków pamięci i licznych anegdot wyłania się nie zawsze oczywisty portret poetki, kobiety zwyczajnej – i genialnej zarazem. „Kiedyś siedzę w gabinecie Kornela – szczęk klucza i głos Szymborskiej z przedpokoju: „Kornelu, Pyszna rybka... ”, a było wiadomo, że tego nawet kot nie zje. Wisława kupowała do jedzenia to, co było bez kolejki, a bez kolejki nic nie było. Ale to nie miało dla niej znaczenia i w jej wypadku można mówić o wielkiej przewadze życia...