"Nieżyjący pisarze nie mają po śmierci łatwego losu. O jednych ludzie zapominają, innych – z jakichś powodów sławnych – wyrywają sobie, zamiast cieszyć się, że byli. Ten drugi los stał się udziałem Brunona Schulza, Drohobyczanina, zamordowanego przez hitlerowców w rodzinnym mieście. Większość ceni jego twórczość literacka i plastyczna. Ale do kogo Schulz należy? Do Polski, Ukrainy, Żydów, Izraela, Austro-Węgier, Drohobycza? A może – sugeruje Benjamin Balint – tylko do siebie, ewentualnie do wszystkich tych, którzy w jego republice marzeń odkryli swoją ojczyznę?"
PIOTR...