Joseph Knox - Syreny W betonowych sidłach mrocznego, skąpanego w brudzie Manchesteru kryje się niejedna tajemnica. Na ulicach, w domach, ale przede wszystkich w klubach i pubach kręci się w najlepsze narkotykowy biznes. Za pieniądze można tu dostać wszystko, za darmo - w mordę. Z odpowiednim budżetem można przelecieć cały alfabet: koka była trójką, ecstasy piątą, hera ósemką. Wystarczyło pokazać barmanowi odpowiednią liczbę palców, by kupić prochy - nic tu nie zaszło, nikt nawet nie wspomniał o narkotykach. Genialne! W tej mętnej zupie pływają tytułowe Syreny - piękne kobiety, które pośredniczą, niejako, w obrocie. Dziewczyny Franczyzy zbierają utarg i przekazują go szefowi, są twarde, wyszkolone, niepozorne i... zniewolone. Syreny toną z wolna, opadają na dno, próbując tego, co pod ręką. Złapane w sieć, uwiązane do swego pana, nie potrafią się wyzwolić. Kobiety są urodziwe, pozornie szczęśliwe i samotne - ta, która raz zejdzie do podziemi, przestaje istnieć. Bezwzględne Syreny mają wszystko, a jednak zatraciły siebie.
Książkę czytamy w rytm utworów zespołu Joy Division. Historia podzielona została na sześć części, a każda - nazwana tytułem piosenki lub albumu - zyskuje ciekawą, intrygującą i trafną oprawę muzyczną. Będzie ponuro, posępnie, ale też refleksyjnie.
Lista utworów/nazwy albumów:
Unknown Pleasures
Substance
Closer
Still
Control
Pernament
Książkę czyta się bardzo szybko, na co ma wpływ zaproponowana przez autora narracja - spojrzymy na świat oczami Waitsa, a że główny bohater nie stroni od alkoholu i innych używek, czasem obraz, który chce nam pokazać, jest lekko zamroczony, wykrzywiony i - przede wszystkim - niezwykle subiektywny. Język, którego używa policjant, jest potoczny, cięty, ostry, jednak zdarzają mu się wynurzenia natury filozoficznej - głęboka refleksja ubrana w delikatne, subtelne słowa.
Mocne uderzenie. Bez wątpienia "Syreny" nie zawiodą miłośników bezwzględnych opisów. Będą zbrodnie, pokaleczone ciała i wszędobylski smród nadgniłych szczątków. Wejdziemy w świat twardych narkotyków, badając uważnie wszystkie jego zakamarki. Odwiedzimy zatęchłe nory, spojrzymy w puste oczy tych, dla których nie ma już nadziei - spotkanie z żywym trupem? Czemu nie! Wejdziemy też "na salony", by przekonać się, że wymuskane życie pod kloszem wcale nie jest takie kolorowe i nawet za najdroższymi drzwiami kryją się mroczne tajemnice.
Na koniec dodam jedynie, że "Syreny" to debiut i nawet nie wiecie, jak to cieszy! Mocne wejście, szybka akcja i zaskakujący finał gwarantują porządne zaczytanie. Świetnie wykreowani bohaterowie (szczególnie Wirus, który jest tak niesamowitą i ekscentryczną postacią, że nie sposób przejść obok niego obojętnie) oraz cały wachlarz odcieni szarości dostarczą materiału do refleksji. Sex, drugs