
Mieczysław Gorzka - Spadek po mojemu(2026) | Sensacja |

Był sobie złodziej ... Nie byle jaki, o nie! Alojzy Stawicki kradł głównie obrazy, te najlepsze, i wg policji ukradł ich około stu, choć - nigdy niczego mu nie udowodniono.
Swoje przeżył i w czasie wojny, i w PRL-u, a gdy stracił w wypadku córkę i zięcia, zaopiekował się ich synami. Chłopakom nie brakowało ptasiego mleka, mieli bardzo konkretne "kieszonkowe" i robili co chcieli. Kiedy dziadek zmarł, jako 90-letni, bajecznie bogaty i bardzo szanowany obywatel, szczerze go żałowali, bo Alojzy to był równy gość i naprawdę go kochali. Wiedzieli też, że miał pieniędzy jak Eskimosi lodu i zostawi olbrzymi spadek. Ale - o ile za życia dziadek dawał im praktycznie wszystko, tak teraz uznał, że "spadek musi być po mojemu" i postawił nieoczekiwane, a zadziwiające warunki. Oczywiście mieli wybór: albo je spełnią i odziedziczą jego niewyobrażalnie duży majątek, albo dostaną tylko "nagrodę pocieszenia", jeśli otrzymanych zadań nie zechcą lub nie zdołają wypełnić ...
Mieczysław Gorzka to znany i uwielbiany autor znakomitych kryminałów, dość mrocznych, ale w których pojawiają się ironia i czarny humor.
28 stycznia 2022 umieścił na FB post, w którym napisał:
"... W ostatnich dniach męczą mnie rozterki autorskie. Nie wiem, co mam pisać… Może Wy mi pomożecie? Napiszcie, co mojego chcielibyście przeczytać ... "
Moją propozycją był, rzecz jasna, mój ulubiony gatunek - komedia kryminalna.
Uwielbiam je za humor, zagadkę do rozwiązania, cała gamę emocji, z reguły pięknie napisany tekst i pozytywne zakończenie.
Inna sprawa, że właśnie ten gatunek jest najtrudniejszy dla pisarzy - bo łatwiej czytelnika wzruszyć lub przestraszyć niż rozśmieszyć.
Dla wielu zestawienie słów "Mieczysław Gorzka" i "komedia kryminalna" wydaje się niewiarygodne i bezsensowne, ale życie jest pełne niespodzianek ...
Bo oto trzymam w ręku komedię kryminalną "Spadek po mojemu" autorstwa Mieczysława Gorzki.
Niewiarygodne!
A jednak - ten właśnie autor napisał komedię kryminalną; "po swojemu", ale prawdziwą i znakomitą!
Ku mej wielkiej radości i zachwytowi bez granic!
W książkach szukam głównie odpoczynku od codzienności. Czytając chcę się chociaż pouśmiechać jeśli nie pośmiać, chcę się wzruszyć, nawet popłakać czy zamyślić i poćwiczyć umysł.
I właśnie to dostałam. Czytanie było czystą przyjemnością! Okazji do śmiechu - co nie miara, język i styl bez zarzutu, niebanalny pomysł, mistrzowsko wykreowane występujące tu postacie - wszystkie! Od sąsiadki, przez Alojzego, Grubego, Jacka czy żonę Skrzyńskiego, po obu braci.
Wzruszyła mnie rozmowa dziewczynki ze "świętym Mikołajem" i łezka w oku się zakręciła, gdy przeczytałam "Utykał jak dobrze wytresowany Karino z serialu o koniu". A zestawienie "Damy z łasiczką" Leonarda z "Upadłą Madonną z wielkim cycem" Van Klompa i Wyspiańskim w tle - absolutne mistrzostwo!
Jest i o czym porozmyślać, choćby o wpływie pieniędzy na ludzi czy w ogóle układach międzyludzkich ...
Wyjaśnienie wszystkich zawiłości - zadowalające.
Równowaga między dobrem a złem - zachowana.
W ogóle wszystko tu jest wyważone, niczego za dużo czy za mało.
Nawet Zakrzewski się pojawił! Czekających na książkę z nadkomisarzem taki króciutki epizod z pewnością nie zadowoli; ale może to taka przymiarka i "wujek" Igi pojawi się, razem z nią, w kolejnej komedii kryminalnej, jako jeden z głównych bohaterów? ...
J-jasne ... Ale pomarzyć można, przecież to nic nie kosztuje ...
No i zakończenie - nie tylko pozytywne, ale i sugerujące, że może kiedyś pojawi się ciąg dalszy.
Czego bardzo bym sobie życzyła! Bom okrutnie ciekawa: co jeszcze wymyślił Alojzy, jakie zadanie zostawił swoim wnukom i JAK autor to opisze ...

22 kwietnia 2026, środa